Logo Ludzii Armii

Przecieranie szlaków

Jedni z najlepszych podoficerów z Wojsk Lądowych przeprowadzili eksperymentalne szkolenie dla cywilów.

Położona na szczycie zamkowego wzgórza twierdza kłodzka z bastionami i podziemnymi korytarzami na trzy dni stała się poligonem dla piętnastu uczestników szkolenia „Glatz 2013”. Dziewięciu cywilów mierzyło się z własnymi słabościami, a sześciu podoficerów w roli instruktorów przeszło prawdziwą lekcję cierpliwości.

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers…- cz.V. Pierwsze zadanie.

Cicha pobudka naszej grupy w środku nocy, rzut oka na zegarek – jest trzecia. Mieszkamy w jednym namiocie, więc nie ma obawy, że zbudzimy kogoś jeszcze. Na wyczucie i bez zapalania światła ścielimy łóżka, po piętnastu minutach stoimy przed magazynem broni, gdzie zawinięty w koc podoficer wydaje nam nasze RPG. Każdy z nas dodatkowo zabiera to, co przysługuje mu na zajmowanym stanowisku – my z Adim jak zawsze radiostacje, minerzy miny i atrapy ładunków wybuchowych, zwiadowcy środki pozoracji, peryskopy, lornetki itp.

Dowódca dużą wagę przykłada do poprawnego założenia oporządzenia i ma rację, bo nic tak nie wkurza podczas zadania jak dyndająca saperka czy odpinające się od zasobnika OP-1. Wychodzimy z obozowiska o 1.15. Obieramy kierunek na strzelnicę artyleryjską, gdzie baterie 2S1 (Goździk) przygotowują się do odbywania strzelań. W tej chwili powinny trwać tam prace inżynieryjno-saperskie i wykonywanie stanowisk ogniowych.

GLATZ 2013 – relacja

Jak gminna wieść niesie, nie tak dawno temu nasza wesoła zgraja postanowiła zaskoczyć podoficerów Wojska Polskiego i zorganizować szkolenie pod kryptonimem GLATZ 2013. Skąd ta nazwa? Otóż Glatz to niemiecka nazwa sympatycznego miasta Kłodzko, położonego u południowo-zachodnich podnóży Gór Bardzkich, na wysokości ok. 290–370 m n.p.m., a że rzeczone szkolenie odbyć się miało na terenach Twierdzy Kłodzko, na której obecny kształt spory wpływ miały niemiecko brzmiące nazwiska (po szczegóły odsyłamy do Wiki), postanowiliśmy ochrzcić szkolenie właśnie tak – Glatz.

Glatz 2013

Założenia

Założenia były dobre. Na szczycie Zamkowego Wzgórza (369 m n.p.m.), po zachodniej stronie Nysy Kłodzkiej, majestatycznie wznosi się Twierdza Kłodzko – majstersztyk architektury obronnej. Niezwykła budowla z niezwykłą historią, poprzecinana szańcami, zdobiona bastionami, surowa i trudna do zdobycia, z niezliczoną ilością podziemnych korytarzy i sztolni - słowem świetne miejsce na ćwiczenia terenowe. To miejsce, zaledwie w niewielkiej części dostępne dla turystów, stać się miało w całości naszym domem i poligonem na trzy dni. Wszystko dzięki uprzejmości ludzi z Akademii Przygody (Mirku, Remku – serdeczne dzięki), którzy od lat o twierdzę dbają i starają się ze wszystkich sił przywrócić jej dawny blask. Znają ją przy tym jak własną kieszeń – prawdziwi pasjonaci i ideowcy.

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers…- cz.IV. Fala, koledzy i szkolenie fizyczne.

To już kolejna część wspomnień Recona z czasów, kiedy służył w Lublińcu. W tym artykule garść wspomnień o fali, budowaniu relacji i szkoleniu fizycznym. Po przejściu selekcji, szkolenia unitarnego i zaprzysiężenia – czas na kolejną odsłonę żołnierskiego trudu. Oddajmy zatem głos Reconowi.

Koledzy

Wiele razy spotkałem się ze stwierdzeniem, że „w wojsku nie ma kolegów, są tylko znajome twarze”. Nic bardziej mylnego.

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers…- cz.III. Szkolenie spadochronowe.

Szkolenie unitarne już za nami. Powoli zaczynamy czuć się jak żołnierze z prawdziwego zdarzenia. Cały czas żyjemy nadzieją, że czekają nas nowe i ciekawsze wyzwania. Jeszcze tylko przysięga i…no właśnie. Co dalej?

Co zmieniło się po przysiędze?

Wcielenie do jednostki wiosną miało swoje dobre strony, jedną z nich niewątpliwie było uczestnictwo w czerwcowym zgrupowaniu spadochronowym. Przysięga odbyła się w pierwszym tygodniu czerwca, a już w jego połowie jechaliśmy na lotnisko w Oleśnicy, aby tam po trzytygodniowym zgrupowaniu wykonać pełna normę skoków i zdobyć upragnioną „gapę” czyli odznakę skoczka spadochronowego wojsk powietrznodesantowych. Jednak te trzy tygodnie nie były sielanką, a szkolenie pomimo, że prowadzone pod kątem spadochronowym zawierało również pozostałe elementy.Niezmiennie zaliczaliśmy zajęcia ze wszystkich obowiązujących zagadnień. Ten etap szkolenia był szkoleniem specjalisty i przebiegał z naciskiem na przydzielone specjalności. Jako radiotelegrafiści zasuwaliśmy nie tylko z wyposażeniem przydziałowym, ale dodatkowo każdy z radiostacją R-354 lub R-394.