Logo Ludzii Armii

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers… – wcielenie. cz. II

Wojskowa Komenda Uzupełnień nie zadawała sobie trudu, aby poborowego wyposażyć w komplet informacji dotyczących przydziału. Szczątkowe dane tylko wzmagały dezorientację.

Tak więc rozczarowanie i niezrozumienie sytuacji dla niejednego poborowego było wielkie. Na karcie powołania bowiem widniał numer jednostki 4101 i miejsce stacjonowania Lubliniec. Niejednego cholera brała, kiedy z „biletem” w kieszeni zbliżał się do bramy koszar, a tam z daleka widać było żołnierza w stalowym mundurze wojsk lotniczych i dopiero na samym biurze przepustek okazywało się, że żołnierze w bordowych beretach też się tam kręcą.

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers… – cz. I

Tytuł artykułu celowo został przejaskrawiony, a wprowadzony w nim galimatias pojęć winien oddać klimat z jakim spotkałem się rozpoczynając przygodę z działaniami specjalnymi. Wiele książek i opracowań poświęconych już zostało polskim jednostkom specjalnym oraz samym działaniom jakie prowadziły i prowadzą.

Nie zamierzając zatem powtarzać tego, co i tak zostało już powtórzone, chciałbym tym razem oddać głos wspomnieniom szeregowego żołnierza jednej z ówczesnych kompanii specjalnych. Jednocześnie mam nadzieję, że rozwieję przekonanie (nielicznych, ale jednak), że działaniami specjalnymi zajmował się tylko 1 Batalion Szturmowy i Formoza.