Logo Ludzii Armii

Przebudzenie

Otworzyłem oczy. Dookoła ciemność. A przede mną niezasłonięte okno. Który to już raz, pomyślałem, Ewa znowu zapomniała zaciągnąć zasłonki. Dobrze wie, przecież jak bardzo denerwują mnie ostre, lipcowe promienie słońca wpadające wczesnym porankiem do pokoju. Spojrzałem na zegarek stojący przy łóżku, 3:14 – a ja po raz kolejny patrzę na niebo zasiane gwiazdami. Od tygodnia budzę się o tej samej godzinie. Dzisiaj ostatni raz tutaj… Który to już wyjazd czwarty, piąty? I kolejny tam.. Dlaczego znowu wyjeżdżam? To pytanie coraz częściej sam sobie zadaję. Już nie wspominając ile razy w ostatnich miesiącach pytała o to moja dorastająca córka. Ewa już nie zadaje tego pytania, nie musi, widzę je codziennie w jej ciemnych oczach. Kiedy patrzę teraz na nią wydaje mi się, że jest szczęśliwa. Szczęśliwa, bo jeszcze jestem obok niej? Sam nie wiem czy uciekam od niej, czy przed samym sobą.

Mam na imię Krzysztof. Jestem Polakiem. Mam 42 lata, troskliwą żonę i zbuntowaną córkę. Jestem żołnierzem w stopniu majora. Służę ojczyźnie w 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej im. Tadeusza Kościuszki. O godzinie 13.00 opuszczam swój kraj. Jadę na misję. Na misję do Iraku.