Logo Ludzii Armii

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers…- cz.V. Pierwsze zadanie.

Cicha pobudka naszej grupy w środku nocy, rzut oka na zegarek – jest trzecia. Mieszkamy w jednym namiocie, więc nie ma obawy, że zbudzimy kogoś jeszcze. Na wyczucie i bez zapalania światła ścielimy łóżka, po piętnastu minutach stoimy przed magazynem broni, gdzie zawinięty w koc podoficer wydaje nam nasze RPG. Każdy z nas dodatkowo zabiera to, co przysługuje mu na zajmowanym stanowisku – my z Adim jak zawsze radiostacje, minerzy miny i atrapy ładunków wybuchowych, zwiadowcy środki pozoracji, peryskopy, lornetki itp.

Dowódca dużą wagę przykłada do poprawnego założenia oporządzenia i ma rację, bo nic tak nie wkurza podczas zadania jak dyndająca saperka czy odpinające się od zasobnika OP-1. Wychodzimy z obozowiska o 1.15. Obieramy kierunek na strzelnicę artyleryjską, gdzie baterie 2S1 (Goździk) przygotowują się do odbywania strzelań. W tej chwili powinny trwać tam prace inżynieryjno-saperskie i wykonywanie stanowisk ogniowych.

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers…- cz.IV. Fala, koledzy i szkolenie fizyczne.

To już kolejna część wspomnień Recona z czasów, kiedy służył w Lublińcu. W tym artykule garść wspomnień o fali, budowaniu relacji i szkoleniu fizycznym. Po przejściu selekcji, szkolenia unitarnego i zaprzysiężenia – czas na kolejną odsłonę żołnierskiego trudu. Oddajmy zatem głos Reconowi.

Koledzy

Wiele razy spotkałem się ze stwierdzeniem, że „w wojsku nie ma kolegów, są tylko znajome twarze”. Nic bardziej mylnego.

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers…- cz.III. Szkolenie spadochronowe.

Szkolenie unitarne już za nami. Powoli zaczynamy czuć się jak żołnierze z prawdziwego zdarzenia. Cały czas żyjemy nadzieją, że czekają nas nowe i ciekawsze wyzwania. Jeszcze tylko przysięga i…no właśnie. Co dalej?

Co zmieniło się po przysiędze?

Wcielenie do jednostki wiosną miało swoje dobre strony, jedną z nich niewątpliwie było uczestnictwo w czerwcowym zgrupowaniu spadochronowym. Przysięga odbyła się w pierwszym tygodniu czerwca, a już w jego połowie jechaliśmy na lotnisko w Oleśnicy, aby tam po trzytygodniowym zgrupowaniu wykonać pełna normę skoków i zdobyć upragnioną „gapę” czyli odznakę skoczka spadochronowego wojsk powietrznodesantowych. Jednak te trzy tygodnie nie były sielanką, a szkolenie pomimo, że prowadzone pod kątem spadochronowym zawierało również pozostałe elementy.Niezmiennie zaliczaliśmy zajęcia ze wszystkich obowiązujących zagadnień. Ten etap szkolenia był szkoleniem specjalisty i przebiegał z naciskiem na przydzielone specjalności. Jako radiotelegrafiści zasuwaliśmy nie tylko z wyposażeniem przydziałowym, ale dodatkowo każdy z radiostacją R-354 lub R-394.

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers… – wcielenie. cz. II

Wojskowa Komenda Uzupełnień nie zadawała sobie trudu, aby poborowego wyposażyć w komplet informacji dotyczących przydziału. Szczątkowe dane tylko wzmagały dezorientację.

Tak więc rozczarowanie i niezrozumienie sytuacji dla niejednego poborowego było wielkie. Na karcie powołania bowiem widniał numer jednostki 4101 i miejsce stacjonowania Lubliniec. Niejednego cholera brała, kiedy z „biletem” w kieszeni zbliżał się do bramy koszar, a tam z daleka widać było żołnierza w stalowym mundurze wojsk lotniczych i dopiero na samym biurze przepustek okazywało się, że żołnierze w bordowych beretach też się tam kręcą.

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers… – cz. I

Tytuł artykułu celowo został przejaskrawiony, a wprowadzony w nim galimatias pojęć winien oddać klimat z jakim spotkałem się rozpoczynając przygodę z działaniami specjalnymi. Wiele książek i opracowań poświęconych już zostało polskim jednostkom specjalnym oraz samym działaniom jakie prowadziły i prowadzą.

Nie zamierzając zatem powtarzać tego, co i tak zostało już powtórzone, chciałbym tym razem oddać głos wspomnieniom szeregowego żołnierza jednej z ówczesnych kompanii specjalnych. Jednocześnie mam nadzieję, że rozwieję przekonanie (nielicznych, ale jednak), że działaniami specjalnymi zajmował się tylko 1 Batalion Szturmowy i Formoza.