Logo Ludzii Armii

Precz z GPS – powrót do podstaw cz.I

W dobie dzisiejszej cyfryzacji różnych gałęzi naszego życia coraz bardziej się odmóżdżamy i odzwyczajamy od naturalnych umiejętności naszych organizmów. Nawet pisanie na komputerze zabija naturalną zdolność jaką jest np. pisanie listów na papierze. Bo jeśli od „x” lat korzystamy z komputera, to gdy mamy się przestawić na pióro i długopis, czasami stwierdzamy „zacięcie”.

Precz z GPS

Podobna sprawa ma miejsce w przypadku umiejętności orientowania się topograficznego w terenie. Jak nauczyły nas doświadczenia oraz kurs „Lider”, (bardzo jaskrawo obrazujący to zjawisko), braki w umiejętności nawigowania u żołnierzy były przyczyną wielu problemów w czasie marszu bojowego z zadaniami na dystansie 50 km.

Zaginiony, ale nie zagubiony…

Aby szybko orientować się w terenie, czyli określać swoje położenie i kierunki orientacyjne, należy opanować kilka umiejętności. Jedną z nich jest określanie kierunków stron świata. Zazwyczaj robi się to za pomocą kompasu dowolnego rodzaju (nawet zrobionego własnoręcznie) lub GPS-u. Sprzęt ten obowiązkowo powinien mieć przy sobie dowódca. Dobrze jest, gdy w zespole jest kilka egzemplarzy kompasu, a żołnierze potrafią się nimi posługiwać.

Kompas na mapie

Czasami jednak może dochodzić do sytuacji, kiedy będziemy musieli przez pewien czas działać w odosobnieniu, być może w nocy i w nieznanym terenie. Dużo takich przypadków miało miejsce w czasie desantu w Normandii w 1944r. Na skutek błędów nawigacyjnych pilotów (pogoda nie sprzyjała desantowi) wielu spadochroniarzy lądowało daleko od wyznaczonych stref zrzutu, a następnie szukało swoich rejonów zbiórek w pojedynkę przemierzając wiele mil pod osłona nocy.