Logo Ludzii Armii

Pistolet Wist

Czego by nie napisać o pistolecie Wist, bez żadnego ryzyka można na pewno jedno: broń kontrowersyjna, przynajmniej w świadomości opinii publicznej. Jak to się stało, że Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia (Zielonka) pozostawił na pokonanym polu w konkursie na nowy pistolet wojskowy dla Wojska Polskiego krajowego potentata, radomski ZM Łucznik i jego MAG-a 95? Spróbujmy przybliżyć pistolet wojskowy wz. 94.

Koniec Układu Warszawskiego zastał Wojsko Polskie z dwoma podstawowymi pistoletami krajowej produkcji: P-64 Czak i P-83 Wanad. Oba na słabą amunicję 9×18 mm Makarow. Pistolety znacznie odbiegały od ich zachodnich odpowiedników, przede wszystkim niewielką pojemnością magazynka (6 nabojów w Czak-u) czy brakiem mechanizmów spustowych podwójnego działania (szybsze oddawanie strzałów). Oczekiwanie na decyzję strategiczną o przejściu na amunicję NATO-wską, czyli 9×19 mm Parabellum (która faktycznie została podjęta w 1996 roku) pociągnęło za sobą opracowanie założeń taktyczno-technicznych na nowy pistolet wojskowy. Obejmowały one następujące parametry nowej broni: maksymalną masę do 800 gram, minimum 15-nabojowy magazynek, wyraźne zewnętrzne przyrządy celownicze, wewnętrzną blokadę iglicy czy wskaźnik załadowania naboju w komorze oraz, co oczywiste chyba w każdej armii, niskie koszty produkcji. W marcu 1992 roku ZTT przedstawiono przedstawicielom kilku instytucji.

W 1992 roku pod kierunkiem Wiesława Starka (wespół ze Stefanem Tkaczykiem, Wiesławem Stępniakiem i Aleksandrem Wójtowiczem), w WITU, w ramach projektu Piryt, opracowano nowy pistolet samopowtarzalny. Problemy natury finansowej spowodowały na przykład, że do wytwarzania chwytu z tworzywa wykorzystano formy używane w latach 70-tych, przy pracach nad pistoletem P-75. Pod koniec 1992 roku istniały dwa powstałe w zakładzie doświadczalnym ZM Łucznik modele pistoletu oznaczane ówcześnie jako P-93P. Jeden posiadał węzeł ryglowy z lufą działający na zasadzie obrotu, drugi z lufą przekaszaną w pionie. Badania zakładowe zwróciły uwagę na P-93P w tej drugiej wersji. Sytuacja finansowa WITU wymusiła również dopuszczenie do prac łódzkiego nowicjusza, firmę Prexer, po wcześniejszym odrzuceniu propozycji współpraczy przez ZM Łucznik. Prexer znany był do tej pory z produkcji celowników tachometrycznych do zestawów przeciwlotniczych ZU-23-2 Jod i morskich Wróbel-II. Firma z Łodzi, za własne fundusze wykonała formę do szkieletów pistoletów. Prace zakończyły się w 1994 roku i w maju tego roku dokumentację techniczną broni przekazano do Łodzi. W 1995 roku powstała partia próbna, liczyła ona 10 pistoletów klasycznych i 10 z laserowym wskaźnikiem celu. Komisja z MON po badaniach, w tym wystrzeleniu 5800 pocisków z jednego z WIST-ów (nazwa nawiązywała do przedwojennego pistoletu Vis, pierwszych liter nazwisk konstruktorów oraz do wyłożenia pierwszej karty w grze w brydża) w ramach sprawdzania żywotności potwierdziła, że wspólne dzieło WITU i Prexera spełnia wymagania Wojska Polskiego (zalecono opracowanie dzielonego spustu). Powstało kolejnych 60 pistoletów, których badania przeprowadzono (co ważne dla dalszej historii pistoletu, na 3000 strzałów odnotowano tylko 5 zacięć). Partię próbną rozesłano głównie po szkołach wojskowych, a sam WIST mógł stanąć w konkury ze swoim handlowym przeciwnikiem. Przeprowadzono badania porównawcze pistoletu WIST oraz konstrukcji ZM Łucznik o nazwie MAG-95. Pistolet radomski został odsunięty od udziału w konkursie z powodu niedotrzymania wymagań masowych oraz braku wskaźnika obecności naboju w komorze. Łucznik próbował zmodyfikować swój produkt, przede wszystkim opracowując nowy, lżejszy, aluminiowy szkielet. MAG dalej był jednak za ciężki.

W 1997 zamówiono pierwszą partię seryjnych pistoletów WIST (350 klasycznych i 200 ze wskaźnikiem). Tak rozpoczęła się historia pistoletu dla Wojska Polskiego, początkowo całkiem idylliczna, ale jak się wkrótce okazało nie do końca. Dnia 23 marca 1999 roku, rozkazem nr 68, Szef Sztabu Generalnego wprowadził na uzbrojenie Wojska Polskiego pistolet Wist. Dodajmy, że powstały jeszcze trzy wersje pistoletu Wist nie wdrożone jednak do produkcji seryjnej: treningowy, kompakt oraz „inteligentny” (zabezpieczony przed użyciem przez niepowołane osoby.

Opis techniczny

Pistolet WIST-94 składa się z 42 części (wersja z laserem, Wist-94L posiada ich 50) z których należy wymienić najważniejsze podzespoły: lufa, zamek, urządzenie powrotne, szkielet z tworzywa poliamidowego wzmocnionego włóknem szklanym, magazynek. Wszystko prócz lufy powstawało w firmie Prexer.

Wist jest bronią samopowtarzalną – zasada działania broni polega na krótkim odrzucie lufy, ryglowanej przez przekoszenie w pionie. Wist ma bezkurkowy mechanizm spustowo-uderzeniowy. Wstępne napięcie iglicy następuje podczas przeładowywania pistoletu. W odróżnieniu od P-64 i P-83 pistolet nie posiada zewnętrznych bezpieczników. Przed niepożądanym strzałem broń wyposażono w trzystopniowy bezpiecznik (blokowanie spustu, blokowanie występem szyny spustowej występu iglicy, blokada ruchu iglicy). Pistolet wystrzeli, jeżeli spust zostanie całkowicie ściągnięty (wymagana siła 30 N). Na pracę spustu było dużo krytycznych uwag, jego ściągnięcie wymaga sporej siły, długiej drogi pracy, co utrudnia choćby dynamiczne strzelania tzw. dublety. Po wystrzeleniu ostatniego, maksymalnie szesnastego naboju, zamek pozostaje w tylnym położeniu. Można go oczywiście zwolnić poprzez odciągnięcie i energiczne jego puszczenie lub poprzez wciśnięcie zaczepu zamka. Na zamku, z prawej jego strony umieszczono wskaźnik obecności naboju w komorze, gdy WIST jest przeładowany, wskaźnik wystaje poza obrys samego zamka. Magazynek zwalniany jest poprzez zatrzask umieszczony przy kabłąku, może być on przekładany na obie strony szkieletu, tym samym można przystosować pistolet dla strzelców lewo i praworęcznych.

Chwalony jest kształt chwytu, który w połączeniu z kabłąkiem i spustem nie utrudnia realizacji strzelań choćby w rękawiczkach.

Urządzenia celownicze są stałe, muszka i szczerbinka otrzymały dodatkowo znaki wykonane farbą odblaskową ułatwiające naprowadzanie broni na cel w warunkach słabej widoczności.

Wskaźnik laserowy, jaki posiada wersja Wist-94L, stanowi integralny element tej wersji broni. Włącznik wskaźnika znajduje się nad chwytem, z lewej/prawej (można przekładać) części okładziny i uruchamiany jest poprzez naciśnięcie kciukiem czerwonego przycisku. Wskaźnik zasilany jest dwoma bateriami 1,5 V. Tak jak amunicji, jego praktyczne zastosowanie ogranicza się do 50 metrów. Jest pewnym antidotum na brak szyny pod wyposażenie dodatkowe.

Sporo osób narzeka na rozkładanie i składanie, nawet częściowe pistoletu Wist. Autor sam był świadkiem, jak jeden z etatowych użytkowników broni po ochoczym rozłożeniu miał problemy z czynnością odwrotną. Ale być może to po prostu kwestia szkolenia jakie przeszedł, a może jego braku. Po wyjęciu magazynka, odciąga się zamek w tylne położenie i blokuje, wyjmuje się na około 5 mm poza obrys zamka trzpień główny, zwalnia się zamek w położenie spoczynku, następnie po ściągnięciu spustu wysuwa się całkowicie trzpień główny na prawą stronę zamka. Można już wtedy ściągnąć sam zamek, a potem już tylko pozostaje sprężyna powrotna i lufa. Znawcy broni, wskazują właśnie na skomplikowanie tych czynności (odciąganie i puszczanie zamka), ale był to wymóg jakie postawił zamawiający, tym sposobem wzrasta bezpieczeństwo obsługującego pistolet i osób postronnych (odciąganie zamka spowoduje usunięcie z komory ewentualnego pocisku).

Zaczyna się karuzela

Dosyć żwawo ruszyły składane rokrocznie zamówienia na kolejne partie pistoletów Wist dla Wojska Polskiego – tak, że do końca 2007 roku liczba zakupionych egzemplarzy sięgnęła 20210 sztuk obu wariantów. Na pierwszą misję pistolet pojechał stosunkowo szybko. W 1999 roku Wisty wyjechały z żołnierzami 18. batalionu desantowo-szturmowego (nota bene pod dowództwem ppłk Romana Polko) na misję do Kosowa (była Jugosławia). Już od nich, a kilka lat później również od logistyków z 10. Brygady Logistycznej służących w Afganistanie przyszły niepokojące informacje. „Pistolet się nie nadaje do służby w wojsku!” Nie dość, że sposób rozkładania/składania do najprostszych nie należał („co innego P-64 czy P-83″), dodatkowo broń często się zacinała, było dużo niewypałów a magazynki same wypadały. Sprawa dzięki mediom stała się głośna. Wydawało się, że powołanie specjalnych komisji (zakładowej i z Wojsk Lądowych) do przebadania pistoletu Wist wyjaśni jednoznacznie sytuację. Sprawa z niewypałami znalazła swój finał nawet wcześniej. Powstająca w MESKO amunicja Parabellum dostosowana została do mocnej iglicy pistoletu Glauberyt (grubsze dno spłonki), tym samym stała się za twarda dla słabszego pistoletu Prexera. Rozwiązaniem choćby doraźnym, było nie używanie, szczególnie na misjach, amunicji krajowego pochodzenia. Pozostałymi zarzutami zajęły się w 2007 roku wspomniane komisje złożone z przedstawicieli wojska i producenta. Pod lupę wzięto 89 pistoletów Wist z kontyngentu afgańskiego (komisja zakładowa), a potem również 336 z zasobów różnych jednostek Wojska Polskiego (komisja wojskowa). Dla użytkowników wnioski z przeglądu były zaskoczeniem. Wina leży po stronie człowieka, amunicji, procedury (brak instrukcji) czy oporządzenia (kabury), a nie samego pistoletu. Zalecono dodatkowe szkolenia i kursy dla wojskowych. Trudno się z dzisiejszej perspektywy zgodzić z niektórymi zawartymi w końcowych wnioskach tezami. Zacinanie się broni, dodajmy pistoletu, który traktowany jest jako uzbrojenie ostatniej szansy, to z pewnością kwestie związane z konstrukcją broni. Do zacięcia dochodziło najczęściej podczas wyrzucania łuski z zamka. Zakleszczał on ją pomiędzy komorą nabojową a ruchomym zamkiem. Wydaje się, że dopiero teraz znaleziono rozwiązanie. Na MSPO 2011 pokazano pistolet Wist z powiększonym oknem wyrzutowym łusek, tym samym ona sama nie musi się „przeciskać”. O tej i innych modyfikacjach napiszemy w dalszej części tekstu.

Wróćmy do komisji. Werdykt: „wszystko z pistoletem w porządku”. Zła opinia jednak pozostała, tezy komisji wzmogły tylko nieufność żołnierzy. Żandarmeria Wojskowa podejmująca decyzje sprzętowe samodzielnie zakupiła w ilości 1500 sztuk broń typoszeregu Glock dla swoich oddziałów manewrowych. Wista kupowano, ale kuluarowo traktowano to jako zło konieczne. W 2007 roku zdecydowano, że Wist pojedzie z żołnierzami do Afganistanu, prawie jednocześnie informując, że wkrótce rozpisany zostanie nowy konkurs na pistolet wojskowy. Co ważne, dyplomatycznie uznano, że program zakupu pw wz. 94 wymaga weryfikacji, a następcę pozostałych w użyciu wz. 64 i wz. 83 zastąpi całkowicie nowa konstrukcja. Pewien sens to miało, konkurs z 2007 czy kolejnego roku, bazowałby na doświadczeniach z udziału żołnierza polskiego w operacji irackiej, co jak ogólnie wiadomo miało zbawienne i rewolucyjne konsekwencje podejścia decydentów do wyposażenia i uzbrojenia indywidualnego. Z samego konkursu na pistolet nic jednak nie wyszło.

Początkowo wojsko w zasadzie nie ingerowało i nie wymuszało modyfikacji pistoletu Wist. Poważna zmiana pojawiła się na wspomnianym już tegorocznym kieleckim salonie. Siłami łódzkiego Prexera i Inspektoratu Wsparcia WP pistolet zmodernizowano. Na pierwszy rzut oka widoczna staje się podlufowa szyna Picatinny (Mil-Std-1913), która przybliża broń do współczesnych wymagań, umożliwia montaż dodatkowych akcesoriów (latarki, wskaźniki). Drugą widoczną zmianą jest powiększenie okna wyrzutowego w zamku, co wynika również z przekonstruowania ryglowania lufy (pierścienie zastąpione zgrubieniem).

Najnowsza partia, dodajmy pistoletów zmodyfikowanych podczas remontów, ma zostać odebrana jeszcze w październiku 2011 roku. W przyszłości zapewne, zmodyfikowane zostaną także inne, przejęte wcześniej pistolety wz. 94.

Po kieleckich targach pojawiła się informacja o kolejnych planach rozpisania konkursu na nowy pistolet wojskowy. Anonse mówią o zakupie 21 tysięcy pistoletów na nabój Parabellum do 2018 roku - następców całkowicie przestarzałych Czaków i Wanadów. Jakie nie byłyby jego wyniki, ponad 20 tysięcy Wistów będzie się znajdować w arsenale Wojska Polskiego jeszcze przez kilkanaście lat.

———————————————–

Autorem tekstu jest Mariusz Ciemla. Tekst w całości pochodzi ze strony Dziennik Zbrojny.

Dodaj komentarz:




*