Logo Ludzii Armii

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers… – wcielenie. cz. II

Wojskowa Komenda Uzupełnień nie zadawała sobie trudu, aby poborowego wyposażyć w komplet informacji dotyczących przydziału. Szczątkowe dane tylko wzmagały dezorientację.

Tak więc rozczarowanie i niezrozumienie sytuacji dla niejednego poborowego było wielkie. Na karcie powołania bowiem widniał numer jednostki 4101 i miejsce stacjonowania Lubliniec. Niejednego cholera brała, kiedy z „biletem” w kieszeni zbliżał się do bramy koszar, a tam z daleka widać było żołnierza w stalowym mundurze wojsk lotniczych i dopiero na samym biurze przepustek okazywało się, że żołnierze w bordowych beretach też się tam kręcą.

Red Fight – relacja z ćwiczeń

Dnia 25 marca 2013 roku w godzinach 09.00 – 14.00 na strzelnicy „Nietoperek” pod Międzyrzeczem, odbyło się szkolenie medyczno-taktyczne pt. „Red Fight”, dedykowane dla organizacji i grup pro obronnych działających na terenie kraju. Pomysł i organizacja należała do oddziału SGO REC, działającego pod skrzydłami Międzyrzeckiej LOK.

Wsparcia, zarówno merytorycznego, jak też technicznego udzieliła jak zawsze gotowa do współpracy 17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana, której ratownicy medyczni uczestniczyli w szkoleniu jako instruktorzy, a sama jednostka do jego przeprowadzenia wydzieliła tak duży obiekt.

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers… – cz. I

Tytuł artykułu celowo został przejaskrawiony, a wprowadzony w nim galimatias pojęć winien oddać klimat z jakim spotkałem się rozpoczynając przygodę z działaniami specjalnymi. Wiele książek i opracowań poświęconych już zostało polskim jednostkom specjalnym oraz samym działaniom jakie prowadziły i prowadzą.

Nie zamierzając zatem powtarzać tego, co i tak zostało już powtórzone, chciałbym tym razem oddać głos wspomnieniom szeregowego żołnierza jednej z ówczesnych kompanii specjalnych. Jednocześnie mam nadzieję, że rozwieję przekonanie (nielicznych, ale jednak), że działaniami specjalnymi zajmował się tylko 1 Batalion Szturmowy i Formoza.

Afganistan. Dotknąłem wojny

Współczesny reportaż, relacja i powieść w jednym. Historia prawdziwa i poruszająca jak sama wojna. Piotr Langenfeld, dziennikarz i publicysta, przebywał dwukrotnie w Afganistanie w charakterze korespondenta wojennego, przydzielony do 10 Dywizji Górskiej oraz 25 Dywizji Piechoty. Jako jeden z nielicznych Polaków przemierzał z żołnierzami US Army bezdroża prowincji Chost i Logar.

Nie zwiedzał wyłącznie bezpiecznych baz, wręcz przeciwnie. Brał udział w patrolach i konwojach, przeżył kilka potyczek z talibami, rozmawiał z prostymi żołnierzami, a także z wyższymi oficerami dowodzącymi bazami. Spotkał tu zwyczajnych ludzi, którzy walczą o przetrwanie, i prawdziwych bohaterów niełatwej afgańskiej codzienności. Był świadkiem przejmujących scen w ogarniętym wojną kraju. Próbuje zrozumieć Afganistan.

Ewolucja umundurowania polowego

Wojny mimo swoich okropieństw, przemocy i zniszczenia, przynoszą rozwój technologiczny. Sprzyja on wprawdzie machinie wojennej, która posługuje się lepszymi samolotami, armatami, czołgami, ale i udoskonala mundur żołnierza. Tak jak dzisiaj, doświadczenia pola walki drugiej wojny światowej wpływały na modernizacje umundurowania niemal wszystkich armii konfliktu. Amerykanie, którzy znani są ze swojego praktycznego podejścia do ubioru żołnierza, musieli nadrabiać błędy przedwojennego izolacjonizmu i nieprzystosowania do warunków nowoczesnej wojny.

Amerykanie już na początku wojny w Europie, kiedy Hitler i Stalin dzielili Polskę, zaczęli dostrzegać, że sami do konfliktu gotowi nie są. Oczywiście początkowo Waszyngton deklarował neutralność, ale w z biegiem kolejnych zwycięstw Niemców i po szokującej klęsce Francji należało zwiększyć wysiłki aby unowocześnić siły zbrojne albo w ogóle nakreślić kierunek zmian.