Logo Ludzii Armii

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers… – wcielenie. cz. II

Wojskowa Komenda Uzupełnień nie zadawała sobie trudu, aby poborowego wyposażyć w komplet informacji dotyczących przydziału. Szczątkowe dane tylko wzmagały dezorientację.

Tak więc rozczarowanie i niezrozumienie sytuacji dla niejednego poborowego było wielkie. Na karcie powołania bowiem widniał numer jednostki 4101 i miejsce stacjonowania Lubliniec. Niejednego cholera brała, kiedy z „biletem” w kieszeni zbliżał się do bramy koszar, a tam z daleka widać było żołnierza w stalowym mundurze wojsk lotniczych i dopiero na samym biurze przepustek okazywało się, że żołnierze w bordowych beretach też się tam kręcą.

Być jak Specnaz, nosić zielony beret i naszywkę Rangers… – cz. I

Tytuł artykułu celowo został przejaskrawiony, a wprowadzony w nim galimatias pojęć winien oddać klimat z jakim spotkałem się rozpoczynając przygodę z działaniami specjalnymi. Wiele książek i opracowań poświęconych już zostało polskim jednostkom specjalnym oraz samym działaniom jakie prowadziły i prowadzą.

Nie zamierzając zatem powtarzać tego, co i tak zostało już powtórzone, chciałbym tym razem oddać głos wspomnieniom szeregowego żołnierza jednej z ówczesnych kompanii specjalnych. Jednocześnie mam nadzieję, że rozwieję przekonanie (nielicznych, ale jednak), że działaniami specjalnymi zajmował się tylko 1 Batalion Szturmowy i Formoza.

Weteran – historia prawdziwa

Jestem weteranem, rannym weteranem. Kiedy to się stało, byliśmy jak te pierwsze jaskółki, które nie czynią wiosny, ale… po nich przylatują następne i następne. Moja historia zaczęła się na początku 2004 roku. Nie chcę tu opowiadać ze szczegółami co i jak się wydarzyło – to nie jest ulubiony moment mojego życia. Opowieść zacznę od odzyskania przytomności w szpitalu w Niemczech. To było tak, jakby człowiek położył się spać tak jak zawsze to robi, a obudził się jako cień tego kim był – poszarpany, połamany, z bolącą każdą możliwą częścią ciała i bez jakiejkolwiek władzy nad nim.

Jednak nie to okazało się największym zmartwieniem i problemem. Problemy zaczęły się po powrocie do kraju. Przejawiały się na każdym kroku – w sposobie traktowania lub nawet braku jakiegokolwiek traktowania, w zapomnieniu, które sprawiało, że czułem się winny temu co mnie spotkało. Nie chcę dziś już wracać i wypominać konkretnym osobom czy instytucjom przysłowiowego „olania” mnie. To nic nie zmieni. Dziś wiem że jest o niebo lepiej, chociaż i tak jeszcze wiele jest do naprawienia.

Operacja Whitecoat – narodziny niewidzialnego zabójcy

Od wieków ludzkość była zainteresowana poznaniem świata mikroorganizmów. Zbadanie tego, co jest niewidoczne nieuzbrojonym okiem obserwatora, wywołuje choroby, a w dodatku szybko się rozprzestrzenia stało się bardzo ważnym elementem badań świata naukowców. Te dwie ostatnie wymienione właściwości posłużyły jako inspiracja do rozpoczęcia prac nad bronią biologiczną.

W Stanach Zjednoczonych już w trakcie I Wojny Światowej zainteresowano się zagadnieniami broni biologicznej. Jedynym czynnikiem toksycznym testowanym w tym kraju była rycyna. Badano w jaki sposób najefektowniej rozprzestrzeniać tą toksynę. Natomiast takie kraje jak Francja, Wielka Brytania czy Japonia prowadziły zakrojone na szeroką skalę badania nad produkcją i zastosowaniem broni biologicznej już w latach 30-tych XX wieku. Rząd Stanów Zjednoczonych zaniepokojony rozwojem wydarzeń na Świecie, postanawia rozpocząć Program Broni Biologicznej (United States Biological Weapons Program). Dzieje się to w 1943 roku z rozkazu obecnego prezydenta Franklina Roosevelta. Z inicjatywy rządu powstają Wojenne Biologiczne Laboratoria Stanów Zjednoczonych (U.S. Army Biological Warfare Laboratories) w Fort Detrick w Maryland. Rozpoczęte badania były kontynuowane podczas II Wojny Światowej. Badania obejmowały m.in. bakterie wąglika (Bacillus antracis). Oficjalne stanowisko rządu tłumaczyło podjęcie badań powstrzymaniem użycia broni biologicznej przeciwko USA oraz działaniami obronnymi na wypadek ataku tą bronią.

Jak spakować plecak?

Prawidłowe pakowanie plecaka staje się staje się kluczową umiejętnością w momencie, kiedy podczas działania w terenie, zmuszeni jesteśmy do przenoszenia dużych ilości oporządzenia.

Jak-spakować-plecak--ikona-wpisu

Głównym założeniem jest pakowanie plecaka tak, aby uzyskać maksimum wygody, przestrzeni i mobilności. Błędy w pakowaniu owocują kontuzjami, spowolnieniem działań lub utratą sprzętu w sytuacji kryzysowej. Niniejszy artykuł opisuje najistotniejsze aspekty tego zagadnienia.