Logo Ludzii Armii

Afganistan. Dotknąłem wojny

Współczesny reportaż, relacja i powieść w jednym. Historia prawdziwa i poruszająca jak sama wojna. Piotr Langenfeld, dziennikarz i publicysta, przebywał dwukrotnie w Afganistanie w charakterze korespondenta wojennego, przydzielony do 10 Dywizji Górskiej oraz 25 Dywizji Piechoty. Jako jeden z nielicznych Polaków przemierzał z żołnierzami US Army bezdroża prowincji Chost i Logar.

Nie zwiedzał wyłącznie bezpiecznych baz, wręcz przeciwnie. Brał udział w patrolach i konwojach, przeżył kilka potyczek z talibami, rozmawiał z prostymi żołnierzami, a także z wyższymi oficerami dowodzącymi bazami. Spotkał tu zwyczajnych ludzi, którzy walczą o przetrwanie, i prawdziwych bohaterów niełatwej afgańskiej codzienności. Był świadkiem przejmujących scen w ogarniętym wojną kraju. Próbuje zrozumieć Afganistan.

Przebudzenie

Otworzyłem oczy. Dookoła ciemność. A przede mną niezasłonięte okno. Który to już raz, pomyślałem, Ewa znowu zapomniała zaciągnąć zasłonki. Dobrze wie, przecież jak bardzo denerwują mnie ostre, lipcowe promienie słońca wpadające wczesnym porankiem do pokoju. Spojrzałem na zegarek stojący przy łóżku, 3:14 – a ja po raz kolejny patrzę na niebo zasiane gwiazdami. Od tygodnia budzę się o tej samej godzinie. Dzisiaj ostatni raz tutaj… Który to już wyjazd czwarty, piąty? I kolejny tam.. Dlaczego znowu wyjeżdżam? To pytanie coraz częściej sam sobie zadaję. Już nie wspominając ile razy w ostatnich miesiącach pytała o to moja dorastająca córka. Ewa już nie zadaje tego pytania, nie musi, widzę je codziennie w jej ciemnych oczach. Kiedy patrzę teraz na nią wydaje mi się, że jest szczęśliwa. Szczęśliwa, bo jeszcze jestem obok niej? Sam nie wiem czy uciekam od niej, czy przed samym sobą.

Mam na imię Krzysztof. Jestem Polakiem. Mam 42 lata, troskliwą żonę i zbuntowaną córkę. Jestem żołnierzem w stopniu majora. Służę ojczyźnie w 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej im. Tadeusza Kościuszki. O godzinie 13.00 opuszczam swój kraj. Jadę na misję. Na misję do Iraku.

Snajperzy w operacjach specjalnych

„Snajperzy w operacjach specjalnych”, książka której nie ma na rynku, a znaleźć ją można tylko w bibliotekach instytucji wojskowych. Wydana przez Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej w Warszawie.

Snajperzy-okladka-kopia

Wychodząc naprzeciw teraźniejszym wymaganiom i zapotrzebowaniu na ową literaturę oraz fakt, że ilość książek opisujących pracę snajperów jest znikoma, pojawia się kolejna pozycja książkowa zawierająca wskazówki dotyczące zadań, wyboru kandydatów, organizacji, wyposażenia, szkolenia, umiejętności oraz użycia snajperów sił specjalnych. Opisuje te fragmenty snajperstwa, które są niepowtarzalne, odnoszące się do żołnierzy sił specjalnych i tych części konwencjonalnych snajperstwa, które są niezbędne do szkolenia lokalnych sił.

Misjonarze z Dywanowa

Jak celnie, choć ze zdziwieniem, ktoś już zdążył zauważyć - to już koniec weekendu. Być może kolejny (tak, tak, już pięć dni) zechcecie poświęcić na lekturę książki, która – jak sądzę – doskonale wpisuje się w ogólny charakter naszej strony. Myślę też, że choć nie jest to literatura faktu, to być może na stronach „Misjonarzy z Dywanowa” autorstwa Władysława Zdanowicza wielu z Was odnajdzie jakiś wspólny mianownik z wojskową rzeczywistością, bo jak zapewnia sam autor „większość bohaterów tej powieści, opisane sytuacje i dialogi są autentyczne”.

Księgarnia Zdanowicz

Dziś, za zgodą autora, publikujemy dla Was fragment pierwszej części przygód szeregowego Piotra Leńczyka zatytułowanej „Pinky, czyli nowicjusz”. Jak według autora wygląda rzeczywistość misji stabilizacyjnej z udziałem Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku widziana oczami zwykłego żołnierza? Zapraszamy do lektury.