Logo Ludzii Armii

Chiński niewypał – od szkolenia do dezaktywacji

Afganistan, FOB Warrior

Atak rakietowy to zawsze duże zagrożenie, mimo iż rakiety wystrzeliwane są z improwizowanych wyrzutni, to zdarza się, że precyzyjnie rażą wyznaczone cele. Ta rakieta trafiła w cel, jakim była baza oraz narobiła sporego zamieszania.

Tym razem terroryści podeszli blisko, bardzo blisko. Atak nastąpił z odległości ok. 2-3 km., przy użyciu chińskiej rakiety kal. 107 mm. Wyobraźmy sobie, że widzimy zbliżająca się rakietę, która z dużym prawdopodobieństwem uderzy w rejon, w którym aktualnie przebywamy. Wyobraźmy sobie również, że rakieta łagodnym łukiem opada na teren bazy, odbija się od gruntu, a następnie uderza w blok HESCO, który u podstawy ma 2 m. szerokości. Każdy, ale to absolutnie każdy ze świadków spodziewał się spektakularnej eksplozji. Czas stanął w miejscu. Wbrew wszelkim oczekiwaniom rakieta przebiła się przez kruszywo i piasek, jakim wypełnione są bloki HESCO i nie eksplodując zakończyła swój lot około kilometra dalej.

- O kurwa! Ale przypierdoliło! – dał się słyszeć fachowy komentarz, kiedy opadł pierwszy kurz po tym jakże dziwacznym popisie skuteczności chińskiej technologii.

Co za szczęście, że tym razem mimo niewątpliwie wydajnej pracy silnika rakietowego, nie zadziałał zapalnik. Chwała chińskiemu ludowi pracującemu, chwała chińskiej kontroli jakości, chwała masowej produkcji.

Archiwum-ZR-(1)

Mimo, że rakieta znajdowała się jakiś kilometr od bazy, podjęto standardowe działania, mające na celu definitywne jej zniszczenie, tak, aby ocalały materiał wybuchowy oraz komponenty broni, nie dostały się w ręce terrorystów. Na poszukiwania wyrusza zespół EOD wraz z polskimi saperami. Zadanie: znaleźć i zniszczyć niewybuch. Mimo ryzyka scenariusz wydaje się nieskomplikowany. Niemniej jednak rodzi się kilka pytań.

Czy rakieta, którą znajdziemy to na pewno TA rakieta? Czy może jest to ten sam typ, pozostawiony w charakterze pułapki? A może to kolejny niewybuch z zupełnie inną charakterystyką uszkodzeń?

Jak widzicie, już samo odnalezienie niewybuchu na dużej przestrzeni nastręcza pewnych problemów, natomiast rozpoznanie niewybuchu i jego skuteczna neutralizacja, stanowi osobny rozdział saperskiego rzemiosła.

Wrocław, CSWInż.iChem., kurs saperski II poziom (CMD)

Ten kurs to kontynuacja szkolenia EOR (rozpoznawanie niewybuchów i materiałów wybuchowych). Na pierwszym etapie kursanci mieli za zadanie rozpoznać materiały niebezpieczne, zaprzestać dalszych działań oraz oczekiwać na wyspecjalizowane jednostki zajmujące się neutralizacją w/w materiałów. Tym razem poprzeczka została podniesiona. Żołnierze, którzy ukończyli pierwszy etap, podczas tego kursu uzyskają uprawnienia do neutralizacji niewybuchów (z wyłączeniem improwizowanych ładunków wybuchowych).

Archiwum-ZR-(3)

Oczywiście neutralizacja to nie wszystko. W dalszym ciągu szczególny nacisk kładziony jest na bezpieczeństwo. Żołnierz po II etapie przed przystąpieniem do neutralizacji musi potwierdzić informacje, jakie zdobył zespół EOR oraz zebrać wszystkie potrzebne dane do zaplanowania procesu dezaktywacji niewybuchu.

Głównym elementem tego kursu jest właściwe rozpoznawanie rodzaju i typu niewybuchów oaz zasad ich działania, bo tylko wtedy można wybrać odpowiednią metodę neutralizacji adekwatną do np.: pocisków zapalających, odłamkowo – burzących itp. Kurs nie wychodzi zatem poza ramy amunicji konwencjonalnej.

Zajęcia praktyczne obejmują natomiast neutralizację amunicji w warunkach taktycznych w oparciu o konwencjonalne środki, jakimi dysponuje Wojsko Polskie.

Jak podkreśla kpt. Grzegorz Piela, kluczowym aspektem kursu są kwestie bezpieczeństwa oraz poprawnej realizacji procedur przewidzianych dla tego rodzaju działań. Kursanci nie tylko muszą znać teorię, ale także zgodnie z procedurami realizować zadania na poligonie.

Archiwum-ZR-(2)

Po raz kolejny daje się zauważyć dbałość kadry instruktorskiej o poziom kursu. W dalszym ciągu każdy z etapów szkolenia kończy się testem, którego podstawowym kryterium zdawalności jest 85% poprawnych odpowiedzi. Jak podkreśla kpt. Piela, nie ma tu miejsca na półśrodki, albo ktoś posiada wiedzę i umiejętności potrzebne do realizacji zadania, albo nie. Szkolenie jest wymagające, więc raczej rzadko słyszy się narzekania żołnierzy, którzy poświęcają prywatny czas na pracę własną. Materiał trzeba opanować i koniec.

Ciekawą formę ma egzamin praktyczny z rozpoznawania amunicji. Żołnierze muszą prawidłowo zakwalifikować niewybuch na podstawie cech zewnętrznych a następnie omówić zasadę jego działania. Problem może się pojawić, kiedy amunicja jest stara i nie posiada widocznych oznaczeń (kolory, litery).

Innowacją pozytywnie wpływającą na poziom kształcenia i bezpieczeństwo jest niewątpliwie przyporządkowanie jednego instruktora czterem kursantom. Pozwala to na poprawę komunikacji oraz na zwiększenie bezpieczeństwa działań w warunkach poligonowych. Przypominamy, że niezaliczenie części praktycznej owocuję nieukończeniem kursu. Pamiętają o tym także żołnierze, wiedząc, ze żaden błąd nie umknie uwadze instruktora.

Żołnierze po ukończeniu kursu, będą pełnić służbę w zespołach rozminowania na terenie kraju oraz w patrolach EOD na misjach poza granicami Polski.

Archiwum-ZR-(4)

————————————————————

P.S. Dociekliwych czytelników informujemy, że chińska rakieta odeszła w niebyt zgodnie z procedurami.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum CSWInż.iChem.

Dodaj komentarz:




*