Logo Ludzii Armii

5 Zasad Walki

Biblijny Stary Testament nałożył na wszystkich Żydów 10 przykazań, które stały się wykładnią postępowania. Słowo grzech zaczęto utożsamiać z łamaniem skodyfikowanych zasad, wyrytych boską ręką w skale góry Synaj. Proszę sobie wyobrazić, że kilka tysięcy lat później Bóg, specjalnie dla wojowników, sformułował jeszcze 5 zasad. Kto wybierze ścieżkę Pana, tego czeka zwycięstwo.

(zasady właściwie nie zostały sformułowane przez Boga, lecz przez amerykańskich Rangersów)

1. Utrzymywanie odpowiednich odległości pomiędzy żołnierzami.

Zasada ta ma dwojaką wartość. Z jednej strony nie pozwala żołnierzom zbytnio rozluźnić formacji, co mogłoby być przyczyną utrudnienia dowodzenia lub okazją dla sprytnych i dobrze wyszkolonych żołnierzy przeciwnika do bezkarnego uprowadzenia żołnierza ze skraju szyku, bez wiedzy reszty jego oddziału (vide wojna w Wietnamie). Druga strona medalu to utrudnienie przeciwnikowi koncentracji ognia na naszym oddziale oraz uniemożliwienie mu np. trafienia dwóch żołnierzy jednym pociskiem, czy też zniszczenia całej drużyny dwoma strzałami z granatnika. Również warto nadmienić, że im szerszy pas terenu zajmuje nasz oddział, tym większą posiada kontrolę nad strefą działania.

Optymalną „leśną” odległością pomiędzy żołnierzami jest 10 metrów, przy czym należy pamiętać, że zgodnie z zasadami maskowania, odległości nie powinny być idealnie regularne.

W warunkach ograniczonej widoczności – w nocy, przy bardzo gęstym poszyciu roślinności, odległości należy zmniejszyć tak, by każdy żołnierz widział swoich sąsiadów. Nawet w egipskich ciemnościach, przy wykorzystaniu „kocich oczu”, 1 metr powinien wystarczyć. Analogicznie postępujemy w odwrotnych sytuacjach – na terenach bardziej odkrytych – łąkach, polach (których w ogóle powinno się unikać) czy rzadszych lasach, należy zwiększyć odległości na tyle, by nie stanowić jednego celu, zdobyć jak największy teren, ale by komunikacja w oddziale nie była utrudniona (w działaniach typowo rozpoznawczych, gdzie priorytetem jest skryte podejście do rejonu działania, należy zrezygnować z szerokiego rozwijania się).

Zasada przestrzega również przed załamywaniem szyku mogącym poskutkować zawężeniem sektora ognia oddziału.

Patrol
Patrol

2. Kontakt wzrokowy z członkami pododdziału.

Należy nieustannie pilnować, by nie tracić na długą chwilę z oczu swoich sąsiadów. Ten bliżej dowódcy może mieć nam do przekazania jakiś sygnał dowodzenia, a ten bliżej skrzydła może chcieć poinformować np. o śledzącym nas wrogu. Jeśli skupimy wzrok na swoim sektorze i nie będziemy oglądać się na naszych towarzyszy, może okazać się, że nie idziemy w tym samym kierunku, co reszta oddziału, od chwili, gdy dowódca zdecydował się zakręcić.

Powyższa zasada wynika również ze współodpowiedzialności za kolegów, zwłaszcza za buddy’ego. Oglądając się na kumpla widzimy, czy czasem nie kołysze się jak odwodniony, czy nie popełnia błędów, a czasem – czy nie leży już w rowie z obciętą głową.

Przyjmuje się, że co około 10 kroków należy obejrzeć się na sąsiadów. Jeśli to możliwe, należy również od czasu do czasu ukradkiem zerkać na dowódcę. Oczywistym jest, że częstotliwość tej czynności należy dostosować do uwarunkowań taktycznych i terenowych (im trudniej lub im gorsza widoczność, tym częściej).

Przemieszczanie się z wykorzystaniem koryta rzeki.
Przemieszczanie się z wykorzystaniem koryta rzeki.

3. Utrzymywanie sektorów obserwacji.

Każdy żołnierz w szyku patrolowym obserwuje swój sektor. Taki sektor ma kształt wycinka koła o kącie zależnym od warunków (im ściślejszy szyk, tym mniejszy kąt). Ważne jest, by sektory zazębiały się na swoich krańcach, tzn. żebym obserwując swój pasek terenu kontrolował też strefę graniczną z sektorami kolegów. Unikamy w ten sposób niepotrzebnych i niebezpiecznych dziur. Własnego sektora odpowiedzialności nie wolno nam spuścić z oka nawet na moment, jeśli kolega nie pokrywa go za nas. Z tego względu należy odwracać się do członków oddziału po linii własnego pasa obserwacji. Żołnierze z krańców szyków mają szersze sektory obserwacji – muszą opiekować się równocześnie tyłami i skrzydłami poruszającego się patrolu.

Podczas patrolowania istotne jest, by utrzymywanie sektorów nie było jedynie natchnioną kontemplacją przyrody. Powinno za to zapewniać oddziałowi bezpieczeństwo i umożliwiać błyskawiczność reakcji, dlatego nie ma mowy o patrolowaniu terenu z bronią opuszczoną całkowicie do dołu lub przewieszoną przez ramię. Powinna być skierowana pod kątem 45 stopni w ziemię i gotowa do strzału (ew. zabezpieczona, ale załadowana). Ręce można wtedy oprzeć o oporządzenie, dzięki czemu nie odpadają od ciała po godzinie marszu.

4. Przekazywanie komend.

Zasada prosta i oczywista – wszystkie sygnały dowodzenia – i te ręczne i te głosowe powtarzamy, aż kolega obok nie zacznie ich również powtarzać następnemu koledze. Jeśli dowódca drużyny (niech zalegają w tyralierze), będący trzecią osobą od lewej strony w lewej sekcji, wyda komendę „1. SEKCJA SKOKAMI NAPRZÓD” – każdy żołnierz niczym w głuchym telefonie powtarza swojemu koledze leżącemu dalej od dowódcy „1. SEKCJA SKOKAMI NAPRZÓD”. Jeśli kolejny nie powtórzy, pierwszy wspomniany żołnierz powtarza jeszcze raz – ponieważ dowodzenie musi być skuteczne. Analogicznie dzieje się w przypadku komend wydawanych ręką.

Przekazując i wydając komendy rękoma należy pamiętać o dwóch zasadach:

  1. Ruchy wykonuje się powoli i mało energicznie, by nie sygnalizować położenia oddziału wrogim obserwatorom.
  2. Komendy wydaje się ręką, w której nie trzyma się chwytu broni. Jeśli są to komendy, które wymagają użycia obu rąk (np. sierżant), nie puszczamy broni, podczas ich wydawania.

5. Dyscyplina światła i dźwięku.

Zgodnie z zasadą dyscypliny dźwięku, żołnierze mają poruszać się w maksymalnej ciszy – w ich oporządzeniu ani plecakach nie powinno być żadnych grzechoczących, czy stukających elementów. Pakować należy się na patrol tak, by nie hałasować podczas chodzenia. Przed wyruszeniem w drogę dobrze jest podskoczyć z całym ekwipunkiem, by dowiedzieć się, co jeszcze należy wyciszyć. Podczas działań patrolowych, żołnierz powinien w miarę możliwości unikać:

  • wchodzenia na suche, trzaskające gałązki,
  • głośnych rozmów na radio,
  • komunikacji głosowej z innymi żołnierzami,
  • głośnego stawiania kroków.

Oczywiście, gdy rozpoczyna się wymiana ognia, dyscyplina dźwięku przestaje być priorytetem.

Dyscyplina światła to z kolei kategoryczny zakaz noszenia błyszczącej biżuterii, zegarków, kolorowych elementów ubioru i wyposażenia, błyszczącej broni. Oporządzenie na akcję powinno się wytarzać w ziemi – niewysłużona cordura lubi świecić. Broń – z pomysłem pomalować matowymi sprajami. Bibeloty schować. Nie wolno również palić papierosów – zarówno dym jak i ognik, zdradza pozycję. Biało czerwone flagi można zastąpić rzepem i przyczepić flagi gaszone. Używać wyłącznie światła czerwonego i to pod pałatką. Nie należy też wykonywać gwałtownych ruchów, zamiast tego lepiej zadbać o dobre maskowanie osobiste. Przede wszystkim nie należy wychodzić w pole z gołą głową. Kominiarka to też jeszcze nie to. Nakrycie głowy powinno dawać twarzy cień. Ściśle wskazane jest zakładanie rękawiczek taktycznych i opuszczanie rękawów munduru niezależnie od pogody. Warto nadmienić przy okazji, że kolor czarny wcale nie maskuje dobrze w lesie, ponieważ w lesie czarny jest tylko dzik i niektóre gatunki niedźwiedzi.

Umundurowanie polowe.
Umundurowanie polowe.

Wszystkie te zasady są w armii Stanów Zjednoczonych traktowane jako podstawa szkolenia pojedynczego żołnierza. Oczywiście niektóre z nich ulegają znaczącym modyfikacjom, np. w terenie pustynnym. Należy zawsze starać się elastycznie wykorzystywać umiejętności i wyznaczyć priorytety odpowiednio do sytuacji – bez sensu jest zbierać gałązki do hełmu będąc pod ostrzałem, czy robić postoje by złapać odległość podczas oskrzydlania przeciwnika. Dobrze wyćwiczony oddział będzie w stanie zaadaptować powyższe zasady do każdej sytuacji, o ile każdy jego żołnierz będzie ściśle przestrzegał podstawowych zasad walki.

Dodaj komentarz:




*